Tak się składa, że nigdy nie podejrzewałabym siebie, że przeczytam podobną książkę. Chodzi mi o powieść Diany Palmer "Nora". No i teraz muszę się wytłumaczyć. Otóż, byłam bardzo ciekawa jak pisze autorka, tak chętnie czytana przez sporą rzeszę kobiet? Przyznam szczerze, że nie jest to moja estetyka pisarska. Nie bardzo odpowiadał mi ton tej powieści i główny problem, który zarysował się już na początku lektury. Jednym słowem, nastawiona byłam negatywnie. Ale..
No i teraz czas przeprosić wszystkie czytelniczki, które gustują w podobnych literackich klimatach. Zaczęłam fabułę absolutnie nieświadomie porównywać do "Pięćdziesięciu twarzy Greya" i co mi wyszło?
Główna bohaterka - Nora, pochodzi z domu z zasadami, jest przekonana, że świat dzieli przepaść klasowa, której nie należy przekraczać. Jest jednak kobietą ciekawą świata i decyduje się na wyjazd na wieś, a dokładniej na farmę, gdzie chce spotkać prawdziwego kowboja, dżentelmena, mężczyznę, o którym tyle czytała w książkach i o którym śniła.
Jej los diametralnie się zmienia, gdy hańbi rodowe nazwisko i ratuje ją przystojny kowboj, który w jej odczuciu jest o klasę niżej niż ona i nie powinien w ogóle się do niej zbliżać. Świadomość, że kowboj w literaturze i w jej głowie nie jest taki, jaki w prawdziwym życiu przytłacza bohaterkę. Fabuła dość oczywista, bo między tą dwójką, pomimo wielu przeszkód, wybucha płomienny romans, który skutecznie zaciera granice klasowe, ale nie bez konsekwencji..
Czytając, miałam nieodparte poczucie, że motyw różnic klasowych i charakterologicznych przeplata się w literaturze bez przerwy. To wątki, które polubili czytelnicy romansów. Tym bardziej, gdy w efekcie okazuje się, że fikcja literacka prowadzi odbiorcę do zaskakujących rozwiązań.

Podsumowując, zachęcam do czytania tej książki. Nie jest to być może moja estetyka, ale zdecydowanie lubię pozytywnie rozstrzygnięcia i nie wierzę, by ktoś, kto ceni prostą literaturę z ciekawymi wątkami fabularnymi, nie polubił Nory i jej przygód. Naprawdę w to nie uwierzę!
Książkę dostałam dzięki uprzejmości wydawnictwa
Nie czytałam jeszcze żadnej książki autorstwa Diany Palmer, ale ostatnio przez pomyłkę wydawnictwa dostałam w swoje łapki "Pewnego razu w Paryżu" tej Autorki. Będę miała więc możliwość zapoznania się z choć jedną Jej powieścią :)
OdpowiedzUsuńTa pozycja, o której piszesz ma bardzo ładniutką okładeczkę. Myślę, że będzie przyjemnie babska, jeśli takie lektury lubisz, to Ci się spodoba :)
Usuń