sobota, 19 lipca 2014

Na przeczekanie

Czekanie to najgorsza z możliwych czynności. Tym bardziej, gdy osoba czekająca należy do tych niecierpliwych (a ja niewątpliwie do tej grupy należę!). No i właśnie w takich momentach doskonale sprawdza się książka.

Ostatnio mój niecierpliwy charakter uratowała książka Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę". Nie jest to pozycja gruba, nie jest to książka ambitna, ale jest idealna, gdy chcemy swoje myśli zająć czymś innym niż oczekiwaniem na..

Fabuła jest dość przytłaczająca. Opowiada o zmaganiach kobiety, która utraciła w wypadku męża i dziecko. Nie potrafi wyjść poza skorupę żałoby, którą szczelnie się obudowała. Nie chce funkcjonować normalnie, ponieważ nie wyobraża sobie, że jakakolwiek normalność bez najbliższych w ogóle istnieje. Dopuszcza do swojego świata bardzo specyficznego faceta - Feliksa, który lubi pić, bić się, woli mężczyzn i wchodzi w dziwne interakcje z ludźmi. Zdecydowanie nie był on moim ulubionym bohaterem.

Przyznam szczerze, że chyba każda postać w tej książce była dla mnie irytująca. Stało się tak, gdyż żadna z nich nie posiadała zrównoważonego charakteru, ale była wręcz naszpikowana bardzo skrajnym zestawem cech, które średnio do siebie pasowały.

Główna bohaterka, pomimo ogromnego żalu do życia, straszliwej traumy, jaką przeżyła i ogólnej bezsilności, wybiera życie z dala od bezpiecznego kąta, z dala od najbliższych i rusza do innego kraju, by się tam pozbierać. To zachowanie przeczy jej osobowości. W moim odczuciu to bardzo nieprzemyślany zgrzyt.

Fabułę czyta się szybko. Wiele się dzieje i sporo się zmienia, zarówno w myśleniu głównej bohaterki, jak i w życiu innych. Diane z bezsilnej przeobraża się w butną kobietę, by wreszcie walczyć o miłość Edwarda, która pojawia się i znika. Tego wątku też nie pojęłam. Moja wyobraźnia jest w stanie ogarnąć wiele, ale nie radzi sobie z brakiem płynności i niejasnością relacji przyczynowo-skutkowej. Podczas czytania tej lektury miałam sporo wątpliwości.

Chyba muszę zachęcić Was do tego, byście spróbowali przeczytać tę książkę, bo naprawdę po jej lekturze mam dość mieszane uczucia i nie potrafię jej ocenić. Tym razem pozostawiam to Wam. Tak będzie uczciwie.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Czytelnicze emocje

Zachwycona, że udało mi się ją znaleźć, sięgnęłam po kolejną książkę Magdaleny Kordel. Tym razem to "Malownicze. Wymarzony dom". Autorka daje tym samym do zrozumienia, że znów rzecz będzie się rozgrywać w fikcyjnej miejscowości, w której każdy czytelnik chciałby z pewnością się kiedyś odnaleźć. Myślę tu oczywiście o Malowniczym.

Tym razem mamy do czynienia z nową bohaterką, która kupuje stary i zniszczony dom. Postanawia dokonać rewolucji w swoim życiu i.. jest przerażona, gdyż to dzieje się naprawdę (!), bo wszystkie decyzje podjęła dość spontanicznie, pod wpływem wieczoru solidnie zakrapianego trunkiem dla dorosłych.

Wydawać mogłoby się, że historia powtarzalna i faktycznie, ale w książkach Magdaleny Kordel wszystkie postacie są ciepłe i takie prawdziwie empatyczne, że faktycznie powtarzalną fabułę, czytałam, jakbym odkryła zupełnie coś innego, niepowtarzalnego. Dzieje się tak choćby dlatego, że bohaterowie mają wiele pozytywnych cecha, ale akcja nie nosi znamion bajkowej fikcji. Nie jest przesadzona. Autorka potrafi zachować umiar w życzliwości, która spotyka nas na kartach książki.

Powtarzalność historii, z którą mamy do czynienia polega na tym, że młoda dziewczyna, mieszkająca w stolicy, żyjąca w dziwnym związku z Grzegorzem, dokonuje rewolucji. Przenosi się do małego miasteczka, zaczyna budować relacje z mieszkańcami, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok nowej mieszkanki. Humor sytuacyjny, który towarzyszy tym pierwszym spotkaniom, bywa naprawdę rozbrajający. 

Książkę czytałam z wielką przyjemnością. Tym większa ona była, im więcej wiedziałam z poprzednich książek o konkretnym bohaterze, ponieważ w kolejnych, czytanych przeze mnie pozycjach bohaterów przybywa i są oni już przeze mnie rozpoznawani. To stwarza wrażenie, że cały czas tkwię w akcji, która rozgrywa się w poszczególnych powieściach.

Magdalena Kordel ma tendencję do budowania domów otwartych, w których każdy bohater czuje się swobodnie i znajduje swój kąt. 'Zbudowała' Uroczysko i mam wrażenie, że dom Magdy również jest przystanią dla wielu, chcących choć na chwilę przysiąść i odpocząć od swojej codzienności.

Książkę gorąco polecam. Jak zresztą każdą, która wyszła spod pióra tej autorki. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejną historię z Malowniczym w tle. Muszę przyznać, że się przywiązałam do tych ciepłych emocji, które towarzyszą mi podczas czytania.

środa, 9 lipca 2014

Emigranci inaczej

Zbigniew Masternak to człowiek, o którym po raz pierwszy usłyszałam w Teleexpresie. Właśnie wtedy promował książkę "Nędzole" i szczerze przyznam bardzo zainteresowała mnie zawarta w książce tematyka, którą autor potraktował w sposób bezkompromisowy. Problem emigracji zarobkowej to temat często pomijany. Nie liczy się bowiem, jak odnajdują się Polacy za granicą, jakie mają problemy i z czym muszą się codziennie zmagać. Liczą się efekty, którymi mogą się pochwalić wracając do kraju.

Zbigniew Masternak w swojej książce skupia się właśnie na codzienności z jaką zmaga się każdy emigrant. Polaków, którzy wyjechali porównuje do nędzników, ponieważ ich życie dalekie jest od sielanki. Książka jest soczysta, gdyż emigranci są brutalni, wulgarni, pełni wymagań i tak naprawdę niechętni do pracy. To gorzka fabuła, pełna żalu do życia i goryczy niespełnionych marzeń. Mam wrażenie, że tę gorycz przełamuje ironia, którą dostrzegam w opisywanych przez narratora sytuacjach. Z perspektywy czasu niektóre historie wydają się nawet zabawne (ale tylko, gdy się o nich czyta w wygodnym fotelu)..

Co w moim odczuciu istotne? Autor opisuje w książce swoje życiowe przygody. Sam wyjechał za granicę w celach zarobkowych, więc doskonale potrafił stworzyć świat emigrantów, który kieruje się zupełnie innymi prawami.

Jeden wątek skojarzył mi się z filmem, który kilka lat wcześniej oglądałam. Myślę tu o "Francuskim numerze" Wichrowskiego. Choć komedia jest raczej słaba, to wątek, który pojawia się również u Masternaka jest kwintesencją bezradności Polaków. Brak możliwości ingerencji w swój los i naiwne brnięcie przed siebie z nadzieją, że jeszcze wszystko się ułoży. To brutalna prawda, którą ja wyczytałam w tej fabule.

Myślę, że to godna polecenia pozycja. Tym bardziej teraz, gdy mnóstwo młodych ludzi, po skończonych szkołach, zastanawia się, czy nie wyjechać za granicę, by zarobić. To nie takie proste.. Właśnie dlatego polecam tę lekturę, niech będzie przestrogą, bo życie na emigracji nie jest usłane różami.

Książkę dostałam dzięki uprzejmości wydawnictwa
 oraz
współpracy z blogiem Książki Moja Miłość

wtorek, 8 lipca 2014

Malowniczy widok

Magdalena Kordel nigdy nie zawodzi! Cudownie czytało się jej kolejną książkę "Okno z widokiem". Mieszkańcy Malowniczego to tak pozytywni bohaterowie, że aż trudno oderwać się od ich przygód. Myślę, że autorka zdaje sobie sprawę z tego, że te postaci i przestrzeń, którą stworzyła są tak optymistyczne i prawdziwe, że powodują uśmiech na ustach chyba każdego, kto po te książki sięga.

Jeśli chodzi o "Okno z widokiem" to książka opisująca losy innych niż zwykle bohaterów. Majka i jej pensjonat tym razem schodzą na plan dalszy, ale również mają swoje miejsce w fabule, którą proponuje nam autorka. Tym razem poznajemy Różę i jej perypetie. To kobieta, która przyjeżdża do Malowniczego odpocząć od świata. Nieciekawe wydarzenia w jej codzienności są na tyle przygnębiające, że postanawia odciąć się w głuszy, z dala od wielkiego miasta, od tego, co ją dręczy. Róża nie podejrzewa jednak, że staje się nadzieją mieszkańców na uratowanie figury świętego Antoniego, która kryje wiele historii i z którą związane jest starsze pokolenie mieszkańców.

Akcja przyspiesza, gdy do Malowniczego przybywa grupa studentów wraz z profesorem i jego żoną. Mają oni przeprowadzić badania archeologiczne, które być może pomogą pozbyć się niechcianego inwestora. Życie mieszkańców nabiera szalonego pędu. Autorka próbuje opisywać kilka wątków niemal jednocześnie. Dzieje się to tak zgrabnie, że czytanie nabiera niespotykanego tempa. Tym bardziej, że lista bohaterów rośnie z minuty na minutę. A wszyscy pojawiają się zwykle nieprzypadkowo, by przekazać również swoją historię i wzbogacić niebagatelną już liczbę wykreowanych przez autorkę postaci i wątków.

Zdaję sobie sprawę, że te powieści nie sięgają intelektualnych wyżyn, ale gdybym takich emocji oczekiwała, sięgnęłabym po inne książki. "Okno z widokiem" zdecydowanie mogę polecić. Jest to literatura kobieca, ale z pomysłem. Malownicze kryje naprawdę wiele historii, o których chętnie się czyta. Być może kilka wątków zostało poprowadzonych bardziej naiwnie od reszty, ale jestem wielką fanką prozy Magdaleny Kordel i szczerze żałuję, że na mapie naszego kraju brak Malowniczego. Lekturę gorąco polecam i zachęcam do sięgania po inne książki tej autorki. Uważam, że każda jest godna polecenia!

niedziela, 6 lipca 2014

Lektura do walizki

Po raz kolejny sięgnęłam po książkę autorki, którą bardzo cenię za stworzoną przestrzeń. Mam na myśli Magdalenę Kordel, o której pisałam już wcześniej <kliknij mnie>.

Poszukiwałam książek sprawdzonych twórców i przypomniałam sobie, że właśnie Malownicze to miejsce, do którego chętnie powróciłabym wraz z kolejną powieścią. Uroczysko i ludzie, którzy są wokół mają w sobie tyle spokoju i optymizmu to z pewnością godna polecenia pozycja na lato.

Książka opowiada o dalszych losach bohaterów, których poznałam już w poprzednich częściach cyklu, ale są też nowe wątki, które nie pozwalają na to, by fabuła okazała się przewidywalna. Mamy do czynienia z prawdziwym wachlarzem osobistości, z rodzinnymi tajemnicami, z małomiasteczkowymi plotkami i z miłostkami, które ubarwiają fabułę. Mam wrażenie, że misją głównej bohaterki jest rozwiązywanie codziennej porcji problemów. To prawdziwe wyzwanie, ale Malownicze to miejsce, w którym wszystkie sprawy rozwiązują się pomyślnie.

Tytuł sugeruje istnienie Malwiny, która pragnie wprowadzić się do Malowniczego, ale nieświadomie buduje wokół tego atmosferę skandalu. Poza Malwiną do Uroczyska zawita tajemnicza krewna właścicielki Uroczyska. W pracy Majka będzie musiała znosić oryginalną Jonacką, a w życiu osobistym pojawi się pewien zgrzyt, ale więcej zdradzać nie będę i nie chcę..

W każdym razie dzieje się sporo, podczas czytania tej książki nudy nie zaznacie na pewno. Specyfika tej książki polega na tym, że poprzez prosty przekaz poznajemy wiele problemów, doświadczamy wielu historii i zagłębiamy się w ludzką psychikę. Mam wrażenie, że nic nie jest w tej książce przypadkowe. Każda postać ma swój cel i jakąś rolę do wykonania, by stworzyć całość - przestrzeń Malowniczego.

Po przeczytaniu ciągle czuję niedosyt, dlatego niebawem recenzja kolejnej książki Magdaleny Kordel. Myślę, że jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, z jaką książką pojechać na wczasy, to śmiało może sięgać po "Wino z Malwiną", bo to naprawdę interesująca propozycja.

czwartek, 3 lipca 2014

Nuda do kwadratu

Wróciłam. Z nową dawką książek i recenzji. Zaczniemy od tych, które mają się sprawdzić latem, czyli z założenia łatwych, przyjemnych i pozytywnych lektur, ale nie obejdzie się też bez słów krytyki, bo nie wszystkie są godne polecenia.

Szkoda, że właśnie o negatywnej książce dziś chcę Wam opowiedzieć, ale i tak bywa.. Po tym poście będzie już tylko lepiej:) "Związek do remontu" to książka Romualda Pawlaka. Byłam pozytywnie zaskoczona, gdy w moje ręce wpadła kolejna już pozycja z mojej ulubionej serii BABIE LATO, a do tego napisana przez mężczyznę.. no intrygujące połączenie, dlatego bardzo szybko zajrzałam pod okładkę. No i..

Przeczytałam ją jednym tchem, ale tylko dlatego, by przekonać się, że to książka, w której fabuła jest streszczona na ostatniej stronie i faktycznie nic poza tym. Przerzucając kolejne strony w poszukiwaniu jakiegoś nagłego zwrotu akcji, wydarzeń, które zapadną w pamięć, albo chociaż czegoś, co przełamie tę fabułę, dobrnęłam do końca książki.

Jestem niezwykle zdziwiona, że można tak przez prawie trzysta stron rozprawiać o niczym. Główni bohaterowie zmarnowali sporo mojego czasu walcząc o plac zabaw, który miał powstać nieopodal ich mieszkania. Żona, Iśka ciesząc się, że plac powstanie, próbuje przekonać męża, by powiększyli rodzinę, on zaś stanowczo neguje jej prośby i stara się zablokować plany budowy placu zabaw. Ot historia! 

Przyznam, że napisana jest zgrabnie, nie mam autorowi nic do zarzucenia w dziedzinie dowcipu, bo bywały chwile, które mnie bawiły, ale fabuła.. Straszna nuda! Zatem czytajcie na własna odpowiedzialność, bo warto samemu się ustosunkować do twórczości każdego, ale moje zdanie jest w tej kwestii dość oczywiste.