wtorek, 18 czerwca 2013

Kilka słów o narracji

..tak się składa, że wczoraj sięgnęłam po książkę, która mnie zaintrygowała. Jest ona na tyle zaskakująca, na ile rzadka we współczesnej literaturze jest powieść gotycka. Zgodzę się ze stwierdzeniami, że mistrzem tego gatunku był Poe, a potem długo, długo nikt, ale przyznać muszę, że "Duchy przeszłości" są właśnie kontynuacją tego gatunku. Fabuła, choć prosta, trzyma w napięciu, a groza i duchy, choć nie przerażają, bo czasem są niemalże bajkowe, to i tak powodują chwile niepewności.. Cieszę się bardzo, że rozwinięcie mnie nie znudziło, wręcz przeciwnie, przyznam szczerze, że sposób prowadzenia narracji jest niesamowicie wciągający.. To bardzo duży plus każdej lektury, bo prowokuje do sięgania po książkę w każdej wolnej chwili (tak też stało się w moim przypadku).

Śmiało polecam oceniając 9/10 w kategorii czytadła niezobowiązujące.

Dodam też od siebie, że naprawdę mam wielką słabość do narracji. Jakże to ważny element w trakcie pochłaniania kolejnych książek. Przyznam, że mogę przeczytać każdą banalną historię, jeśli jest przedstawiana w sposób, który lubię. Cały czas zastanawiam się, co tak naprawdę jest wyznacznikiem tegoż rodzaju narracji, który pochłaniam z tym narkotycznym brakiem umiaru?

Wydaje mi się, że napięcie, jakie buduje autor podczas pisania i pewna tajemnica, która wisi w powietrzu, zbudowana z niedopowiedzeń i pewnej elementarnej gibkości języka pisanego.. uwielbiam do tego szczyptę humoru, najlepiej ciętego i przyczynowo-skutkowy układ zdarzeń..

Takie powieści mogłabym jeść łychami. Czekam, aż coś podobnego się wydarzy. Z pewnością się tym podzielę. W końcu gąszcz literatury wymaga pewnej selekcji, dlaczego nie mamy sobie pomagać w wyszukiwaniu tych bardziej atrakcyjnych okazów?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza