sobota, 5 grudnia 2015

Chcę więcej

Chyba czas zmierzyć się z książką Piotra Adamczyka "Dom tęsknot". Czuję pewnego rodzaju napięcie, które chciałabym rozładować dzieląc się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat tej prozy. Twórczość autora nie jest mi obca. Specyfika jego pióra zawsze mnie zachwycała, ponieważ autor nie bawi się w wysublimowane gierki. On słowem trafia w punkt, każdą dygresją osiąga zamierzony cel. To bardzo irytujące. Sama chciałabym mieć taką lekkość i pisarski spryt. Mam wrażenie, że z tym darem człowiek się rodzi i albo go ma, albo nie.

O fabule. Kwintesencją całej lektury jest dojrzewanie, które wtłoczone zostało w przestrzeń kamienicy. Kamienica w lekturze jest kluczem do zrozumienia młodego człowieka. Jego poszukiwanie wartości ociera się o historię kamienicy z bardzo różnym skutkiem. Czasem zachwyca go urywek odkrytej historii, ale częściej jest on nastawiony do niej z młodzieńczą buńczucznością. Podobnie jest z wartościami, o których czytamy. Traktowane są wzniośle, ale i z przekorą. Wszystko zmienia się, gdy nasz bohater dorasta. Prawdopodobnie istotne są też przemiany, których główny bohater doświadcza, ale przyznam szczerze, że kwestie społeczno-polityczne są dla mnie niczym, gdy mam do czynienia z tak ciekawym bohaterem. Uwielbiam zajmować się jego rozterkami, miłostkami i problemami natury emocjonalnej.

Myślę, że prozy Piotra Adamczyka zachwalać nie trzeba, kto ją zna, ten wie, o czym piszę. Nie jest to typ książki lekkiej, na kilka wieczorów. Proza ta ma w sobie coś, co skłania do delektowania się każdym rozdziałem, do wyłapywania sentencji i fragmentów niezwykłych. Pomimo, iż to inteligentna powieść, fabuła nie należy do wydumanych i trudnych do przełknięcia treści. Można z niej wyodrębnić kilka warstw (jednostka, kamienica, całe społeczeństwo, tło historyczne).

Myślę, że to doskonała powieść na chłodne wieczory. Warto zaszyć się z "Domem tęsknot" na dłużej w swojej gawrze i spijać z jej kart słowo w najlepszym wydaniu, niczym śmietankę z najwspanialszej kawy.. Cieszę się, że autor napisał kolejną, tak przyjemną powieść, aczkolwiek w zupełnie innym klimacie niż "Pożądanie mieszka w szafie". Jeśli tak wygląda druga książka autora, to ja czekam na kolejną, okraszoną równie przyjemnym humorem i dystansem do spraw ważnych i tych mniej istotnych. Naprawdę mam ogromną radość z czytania takiej prozy, a jeśli tak jest, to trzeba wierzyć, że jeszcze będzie okazja na kolejną porcję tych przyjemnych emocji.

3 komentarze:

  1. Od dawna mam w planach. Przypomniałaś mi o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie fantastyczna książka, uwielbiam, jak Adamczyk pisze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piotr Adamczyk to Mistrz Pióra! ;-)

    OdpowiedzUsuń