To nie pierwsza książka Jodi Picoult, którą przeczytałam. Moją przygodę zaczęłam od nieciekawej "Deszczowej nocy" i postanowiłam, że nie będę czytać więcej książek jej autorstwa, bo to nie mój styl, nie lubię takiego sposobu narracji, a przecież jest tyle innych lektur..
Niebawem okazało się jednak, że sięgnęłam po kolejną jej pozycję: "W naszym domu" i zakochałam się w tej książce bez reszty. Być może dlatego, że poczułam się wreszcie poważnie potraktowana przez autorkę. Tym razem z przyjemnością poznawałam fabułę, bo traktowała w sposób bardzo rzeczowy o problemach logopedycznych, które mnie niezwykle interesują. Autorka podała solidną porcję wiedzy logopedycznej, ubranej zgrabnie w płaszczyk fabuły okraszony ciekawymi przygodami. No i przeprosiłam się z jej książkami..

Fabuła powieści jest dość zawiła, można ją rozpatrywać przez pryzmat bohatera, którego życie niesprawiedliwie doświadcza. Możemy zastanawiać się nad tym, czy piętno bycia recydywistą może zmarnować życie? Książka w doskonały sposób pokazuje, jak ludzie powierzchownie oceniają innych, jak trudno poczuć akceptację w nowym środowisku i jak nieprzyjemna w skutkach jest dla Jacka, głównego bohatera próba bycia normalnym, akceptowalnym mieszkańcem miasteczka Salem Falls.
Książka opisuje także życie młodych dziewcząt, które nie radzą sobie z problemami i uciekają w magię, by odnaleźć sferę im przychylną, skoro rzeczywistość daje im w kość. Relacje przyjaciółek oparte są na zaufaniu i tajemnicy, ale w rzeczywistości są podporządkowane jednej z nich - Gillian, która w życiu, wydawać by się mogło, że przeżyła największą traumę.
Oba światy, przestrzeń Jacka i dziewcząt, które uważają się za współczesne czarownice, niebezpiecznie się ze sobą splatają, co w efekcie powoduje, iż napięcie sięga zenitu, a akcja dociera na salę sądową. Rozprawa jest nieco przewidywalna, wszystko co się wokół niej dzieje motywuje do coraz szybszego przerzucania kartek, bo główni bohaterowie skutecznie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości,pełnej zagadek i ciągłych zwrotów akcji. Wyrok wydaje się przewidywalny, ale zakończenie książki (jeszcze raz muszę to podkreślić!) ..wbija w fotel!!
Co więcej, po przeczytaniu, zrozumiałam dlaczego autorka stosowała retrospekcje. W jej książce, każdy rozdział jest potrzebny, wszystko dzieje się po coś, nic nie jest grafomańskim wybrykiem, dlatego bardzo polecam tę książkę. Jest niebywale przyjemna, pochłania bez reszty i faktycznie zaskakuje.
Lubię twórczość Picoult, oczywiście trafiłam i na gorsze jej książki, ale w ogólnym rozrachunku wypada całkiem nieźle. Czytałam "W naszym domu" i również dobrze oceniłam tę powieść. "Czarownic..." nie znam, ale wszystko przede mną. :)
OdpowiedzUsuńSama podejrzewam, że jeszcze po inne jej książki sięgnę, bo ich mocną stroną jest to, że zawsze zaskoczą. Niby poruszają podstawowe problemy egzystencjalne, ale nieszablonowo i to jest siła!!
UsuńUwielbiam prozę tej autorki. Muszę koniecznie zajrzeć.
OdpowiedzUsuńPolecam!! :)
UsuńMam za sobą osiem dzieł Picoult i również uważam, że "Deszczowa noc" jest najsłabszą pozycją, która wyszła spod jej pióra. "Czarownic z Salem Falls" jeszcze nie czytałam, ale nadrobię to. :)
OdpowiedzUsuń..ooo to mogę liczyć, że mi podpowiesz, po którą książkę warto teraz sięgnąć!! ;)
UsuńTa książka jest akurat według mnie najsłabszą książką Jodi :) Zdecydowanie wolę "Dziewiętnaście minut" i, najnowszą "To, co zostało".
OdpowiedzUsuńnaczytane.blog.pl
Słyszałam, że "Dziewiętnaście minut" to najlepsza jej książka.. Podejrzewam, że będzie kolejną, po jaką sięgnę!!
Usuń"Dziewiętnaście minut" jest mega! A zaraz po niej właśnie "Czarownice..."
OdpowiedzUsuńPotwierdzasz moje dane, tym bardziej interesuje mnie "Dziewiętnaście minut"! :)
UsuńCzy ja mówiłam już, że kocham Jodi? Na swoim blogu na pewno, więc zapraszam serdecznie, gdybyś szukała kolejnej pozycji tej autorki do przeczytania;)
OdpowiedzUsuń"Czarownic" nie czytałam, dziękuję za recenzję, choć wzbudziła we mnie zazdrość, że to nie ja napisałam :(
Śledzę każde kolejne recenzje, które podpowiadają mi co czytać, niewątpliwie kolejna pozycja, po którą sięgnę to "Dziewiętnaście minut".. a co dalej? Zobaczymy..
UsuńDziękuję za miłe słowa :)