poniedziałek, 6 października 2014

Idealnie jesienna

Mam dla Was idealną opowieść na długie, jesienne wieczory. Bardzo żałuję, że już ją przeczytałam, bo książka naprawdę była idealna. To "Wzgórze Dzikich Kwiatów" Kimberley Freeman. Muszę przyznać, że uwielbiam takie książki, te klimaty i rodzinne historie z odrobiną tajemnicy, one są dla mnie kwintesencją mojego ulubionego typu prozy zagranicznej.

Fabuła jest bardzo rozciągnięta w czasie. Opowiada historię dwóch kobiet. Jedna ukrywa rodzinny sekret, a druga próbuje go odkryć. To historia babki - Beattie i jej wnuczki - Emmy. 

Beattie poznajemy w ubiegłym stuleciu, kiedy jako dziewiętnastolatka zachodzi w ciążę i mając nieślubne dziecko zostaje skazana na trudne życie. Los nie raz rzuca jej kłody pod nogi, musi uciekać od partnera, jest kobietą, która tak naprawdę nic nie ma. Jej życie jest brutalnie trudne, ponieważ nieślubne dziecko to grzech, zaś ona to jawna grzesznica.
Emma z kolei jest primabaleriną, która dla tańca poświęca absolutnie wszystko. Niestety, w jej życiu zdarza się kontuzja, która na dobre wyklucza ją z panteonu baletowych sław. Zrozpaczona kobieta nie potrafi przeżyć swojej tragedii. Okazuje się jednak, że życie bywa przewrotne, bo otrzymuje w spadku Wzgórze Dzikich Kwiatów, które babka Bettie postanowiła jej przekazać w momencie, gdy skończy tańczyć.

Kobiety, pomimo iż dzieli je kilka pokoleń, a nawet śmierć, mają bardzo podobne charaktery. Emma właśnie na Wzgórzu zaczyna odczuwać ulgę i odnajduje swoje miejsce na ziemi. Okazuje się jednak, że Wzgórze kryje wiele tajemnic i najpierw należy się z nimi uporać.

Muszę przyznać, że takie fabuły są dla mnie naprawdę rozluźniające i niezwykle przyjemne. Książkę mogę porównać z prozą Isabell Allende "Podmorska wyspa", która w podobny sposób mnie urzekła i do tej pory ją pamiętam. 

Bardzo odpowiada mi sposób prowadzenia narracji, wątki fabuły, które nie są przypadkowe, bo każdy motyw ma swoją kontynuację. Jestem zachwycona światem przedstawionym z taką dokładnością, że bardzo przyjemnie poruszałam się w obu przestrzeniach literackich, poznając ich charakter i specyficzną obyczajowość, tak różną w tych dwóch przestrzeniach literackich.

Ta książka zawiera w sobie wiele skrajności, ale jest też coś, co łączy całość. To silne kobiety, które są w stanie uporać się z całym nieżyczliwym dla nich światem. Myślę, że to naprawdę dobra książka na jesienne popołudnia i wieczory. Bardzo chętnie przeczytałabym podobną prozę, która w tak dobry sposób buduje literacką przestrzeń. Także zachęcam - zaglądajcie pod okładkę! :)

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że książka zbiera tak pozytywne opinie, bo mam ją na półce. :)

    OdpowiedzUsuń