poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Z innej półki

Książka Wiktora Osiatyńskiego "Alkoholizm. Grzech czy choroba?" trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo. To nie jest ani lektura, po którą sięgnęłabym w wolnej chwili, ani książka zachęcająca do zapoznania się z treścią łatwą, lekką i przyjemną, ale obiecałam, że w wolnej chwili zapoznam się z problemem, który porusza i napiszę o swoich wrażeniach.

Cóż, po pierwsze jestem zdumiona, że problem alkoholizmu został opisany w tak interesujący sposób. Mam poczucie, że autor posługując się ciekawymi przykładami, zbudował interesujący traktat o tym, jak rozumieć alkoholizm. Nie mamy tu do czynienia z naukowym nagromadzeniem niejasnych sformułowań. Poznajemy specyfikę ludzi, którzy mają problem z piciem i poznajemy osobliwą specyfikę tej choroby.

Wydawać by się mogło, że bycie alkoholikiem jest drogą na skróty w życiu. Nie ma chyba nic łatwiejszego od 'zapijania problemów'. Okazuje się jednak, że to cały proces, że ma na tę chorobę wpływ zarówno aspekt psychologiczny, jaki i fizjologiczny, a nawet emocjonalny i że w zasadzie to nie jest wcale takie proste, bo pić może wielu, ale alkoholizm to jednak coś innego.

Sama definicja alkoholizmu na przestrzeni dziejów ewoluuje. Zmienia się pogląd na temat choroby. Dawniej uważano, że ludzie chorzy to wyłącznie brudni i biedni i pijący wszystko, co mocniejsze nieudacznicy. Dziś wiadomo, że ta choroba charakteryzuje tych, którzy spróbowali zaledwie kilka razy i mają problem, by nie stało się to chorobliwym nałogiem. Co więcej, status społeczny nie ma żadnego wpływu na statystykę uzależnienia. Najważniejszym wnioskiem, który według mnie wypływa z tej lektury to fakt, że pomoc w leczeniu choroby alkoholowej jest dziś dopracowana, a lekarze i psychologowie chcą pomagać i robią to z entuzjazmem, nie negując potrzeby pomocy.

Ważne też dla mnie jest stwierdzenie, że człowiek może dać drugiemu to, co sam posiada. Właśnie dlatego to alkoholicy często podejmują pracę z uzależnionymi. Uczą sami tego, czego ich nauczono i co im przekazano.

Książka buduje osobom postronnym pojęcie na temat sensu chodzenia na terapię. Jest to elementarz, który pozwala zrozumieć pracę, jaką należy wykonać, by człowiek uzależniony otworzył się i przyznał się do uzależnienia.

Uważam, że to lektura godna polecenia. Szczególnie dla tych, którzy chcieliby poznać problem alkoholizmu w sposób przystępny. Mam wrażenie, że ta pozycja spełnia właśnie to kryterium.

Książkę dostałam dzięki uprzejmości wydawnictwa
oraz
współpracy z blogiem Książki Moja Miłość

niedziela, 27 kwietnia 2014

Fenomenalna fabuła

Hanna Cygler to autorka, po której książkę chciałam sięgnąć już parę razy. Niestety jestem totalnie zagubiona w tym, która jest pierwsza, która kolejna, bo mam świadomość, że większość z jej pozycji tworzy historię tych samych bohaterów. Nie potrafię się w tym odnaleźć, ale pocieszam się, że nie jestem jedyna. Nie zmienia to faktu, że jej książki cieszą się ogromnym powodzeniem, więc nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, jakim stylem posługuje się autorka, jak prowadzi fabułę i czy faktycznie spodoba mi się jej pisanie?

Postanowiłam odpowiedzieć na to pytanie podczas lektury książki "Kolor bursztynu". Wiem, że to pozycja odrębna, nie jest kontynuacją jakiejś większej całości, zatem jest idealna na próbę. No i bez trzymania w napięciu, muszę przyznać się, że wpadłam po same uszy! Fenomenalna lektura! W trzystu stronach mamy do czynienia z tyloma wątkami i historiami, że aż miło. Ani przez chwilę nie czułam nudy. Czytałam z zapartym tchem i szczerze złościło mnie, gdy musiałam oderwać się na chwilę od czytanej fabuły.

Uważam, że autorka w doskonały sposób buduje napięcie, łączy losy bohaterów, a także operuje emocjami czytelnika wobec poszczególnych postaci. To naprawdę zmusza do czujności podczas czytania i powoduje, że każda kolejna strona wnosi coś interesującego do budowanej w głowie całości. 

Warto podkreślić, że treść choć nieco abstrakcyjna, pochłania bez reszty, bo nie jest to typowa obyczajowa powieść. Fabuła opowiada o kobiecie, która pragnie pomścić miłość swojego życia, a w zasadzie rozprawia się z przeszłością i buduje nową przyszłość dla siebie i dzieci w sposób tak niekonwencjonalny, że aż miło się czyta taką historię. Być może jest ona nieco zbliżona do losów Kopciuszka, ale przyznam szczerze, że absolutnie nie przeszkadza mi ta zbieżność. 

Uważam, że to jedna z lepszych książek polskich autorów, które czytałam. Jeśli rozważasz, po jaką książkę sięgnąć w najbliższym czasie, bez zastanowienia wybierz "Kolor bursztynu" Hanny Cygler, na pewno nie pożałujesz!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Na wesoło

Ogłaszam wszem i wobec, że mam naprawdę niewiele czasu, by przysiąść i napisać notatkę o książkach, które ostatnimi czasy udało mi się przeczytać. Postaram się nadrobić te zaległości i odświeżyć bloga, bo w końcu jeśli tu zaglądasz, to robię to także dla Ciebie :)

Dziś o bardzo przyjemnej prozie polskiej Agnieszki Lingas-Łoniewskiej "W szpilkach od Manolo". To pozycja dla zapracowanych osób, które cenią sobie książki łatwe i zabawne. Zaglądając pod okładkę, miałam bardzo sceptyczne podejście, ale nie ukrywam, że towarzyszyła mi też odrobina wiary w to, że spotkam interesującą bohaterkę i ciekawą fabułę. 

Tym razem moje obawy się nie sprawdziły, zaś nadzieje zostały wynagrodzone. Lilianna, kobieta po trzydziestce, podbiła moje serce. Jej niewyparzony język i przygody, które ją spotykały, okazały się naprawdę przyjemnym odprężeniem. Mało tego, gdy już przypuszczałam, że fabuła mnie nie zaskoczy, autorka zafundowała mi wątek kryminalny i rozbudziła moją ciekawość jeszcze intensywniej. Uważam, że to dobry pomysł, by zainteresować czytelnika i zredukować nadmiar obyczajowych wątków, które w literaturze polskiej są powtarzalne. 

Mam poczucie, że książka, którą dziś prezentuję jest naprawdę dobrym przykładem na polską literaturę obyczajową. Wiem, że historia, o której piszę powiela pewne schematy. Opowiada o silnej i zawodowo spełnionej kobiecie, a także o tajemniczym mężczyźnie, który okazuje się facetem z jej marzeń. Jednak w tym wyjątkowym przypadku doceniam formę. Bardzo odpowiada mi narracja, czuję kobiecy pazur i humor, który naprawdę mi odpowiada. 
 
Myślę, że miłośniczkom kobiecych lektur książka przypadnie do gustu, a główna bohaterka ze swoim poczuciem humoru, z przyjaciółkami i przygodami, jakie funduje jej codzienność to naprawdę fajna alternatywa na udany wieczór. Lekturę gorąco polecam i jeszcze raz obiecuję poprawę, choć przyznam szczerze, że zmiany w życiu osobistym skutecznie redukują mój czas wolny i skracają dobę, która i tak od zawsze była zbyt krótka.

środa, 2 kwietnia 2014

Bursztynowa dziewczyna

Chyba muszę wyjaśnić, że Wydawnictwo Marginesy uwiodło mnie książką o Cohenie. Uwiodło i postawiło wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o moje czytelnicze i estetyczne doznania. Pokochałam tak wydane biografie, które poza informacjami, pozwalają obejrzeć piękne i duże fotografie. Pokochałam za koncept, którym posługują się podczas wydania książek biograficznych i za to, że nie jest to wyłącznie historia, ale także pomysł.

Książka Marioli Pryzwan "Anna Jantar. Bursztynowa dziewczyna" okazała się również niezwykle intensywnym doznaniem. Jest to biografia zbudowana ze wspomnień. Czytając, miałam wrażenie, że to reportaż o życiu kobiety, piosenkarki i matki. Wypowiedzi ludzi związanych z nią prywatnie i współtworzących muzykę, budują bardzo wiarygodny obraz ikony polskiej popkultury.

Książka stworzona jest z wyczuciem. Opisuje punkt widzenia wielu osób. Nie jest jednostronną wizją. To mozaika wspomnień, która buduje bardzo czytelną całość. Uważam, że prawdziwym mistrzostwem tej książki jest zebranie i połączenie tak wielu różnych historii i właśnie za to chciałabym docenić twórczynię tej biografii.

Muszę dodać od siebie, że sposób, w który autorka zebrała wspomnienia o 'bursztynowej dziewczynie' jest bardzo przyjemny w odbiorze. Nie czuje się przesytu, podczas czytania kolejnych wspomnień. Nie dostrzega się zbędnych powtórzeń. Każde istotne wydarzenie przedstawione jest przez pryzmat kolejnych osób, które albo budują pewną opowieść, albo tworzą zupełnie odrębną historię na dany temat, co powoduje pewnego rodzaju polifonię. Co więcej, zbiór tych subiektywnych opinii tworzy pewną obiektywną całość. 

Anna Jantar, jako bohaterka książki, nie jest wcale osobą bez wad. To bardzo cenię w publikacjach biograficznych. Owszem, jest to kobieta ciepła, posiadająca wiele pozytywnych cech. Bywa wzorem skromności i piękna, a także niebywałego talentu. Dla mnie cenne są jednak opinie, które przedstawiają ją: jako kobietę dbającą o siebie, czasem przesadnie; jako zagubioną matkę, przeżywającą każdą rozłąkę; jako poszukującą wokalistkę, popełniającą kolejne utwory, niekoniecznie spełniające jej wewnętrzne aspiracje. Doceniam śmiałość wypowiadania się na temat Anny Jantar w sposób prawdziwy.

Książkę polecam każdemu, kto interesuje się czasami, w których żyła Anna Jantar. Polecam miłośnikom mody, gdyż przepiękne fotografie obrazują stroje tamtych czasów. No i przede wszystkim polecam wszystkim, którzy cenią sobie twórczość Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego. Niewątpliwie ten zbiór wspomnień przedstawia bursztynowy świat Anny Jantar i wszystkich współtwórców, którzy udostępnili wspomnienia na jej temat właśnie w tej publikacji.

Książkę dostałam dzięki uprzejmości wydawnictwa
 oraz
współpracy z blogiem Książki Moja Miłość